|
Ocena klientów brak
Oto Królestwo Niebieskie... w którym nie ma Boga.
Oto miejsce, gdzie archanioł sprzymierza się z diabłem.
Oto on... Niszczyciel Światów, Miecz Pana, Lewa Ręka Boga.
Nad jego głową znów zawisły ciężkie chmury, a w Siódmym Niebie zaległa głucha cisza... cisza przed burzą.
Oto Daimon Frey
Wiara, Nadzieja, Miłość... To jego grzechy kardynalne
Zaprawdę powiadam Ci: Gdy sięgniesz po tę książkę poznasz kolejne siedem grzechów głównych...
Lecz czy jesteś gotowy?
Ola Szwed, aktorka,
Ambasadorka Fabryki Słów
RECENZJE:
Olga Sienkiewicz: Newsweek.pl
Maja Lidia Kossakowska to bez wątpienia jedna z barwniejszych autorek polskiej literatury fantastycznej. W ostatni piątek w księgarniach pojawił się drugi tom jej najnowszej książki, "Zbieracza Burz".
Był rok 2004. Obecni giganci polskiej sceny fantastycznej dopiero zaczynali wydawać swoje najlepsze powieści: Pilipiuk tworzył legendę Wędrowycza, Komuda gruntował sobie pozycję najlepszego twórcy powieści historycznej, a Piekara szokował brutalnym i krwawym cyklem inkwizytorskim. Ja byłam młoda, głupia i na drżących nóżkach stawiałam pierwsze kroki w literaturze. I wtedy pojawiła się Maja Lidia Kossakowska i jej "Siewca Wiatru", kunsztownie snuta opowieść o aniołach i demonach w świecie, ktory opuścił Pan. Czy muszę mówić, że ta książka ukradła mi serce, a Daimon Frey w moim prywatnym rankingu pobił na głowę wiedźmina Geralta?
Potem długo nic - nie licząc mniej czy bardziej udanych powieści spoza cyklu anielskiego... I niesamowita wiadomość, która doprowadziła wszystkich fanów Kossakowskiej do ekstazy: pani Maja pisze kontynuację! Po sześciu latach w dłonie fanów trafił pierwszy tom "Zbieracza Burz", pięknie wydana opowieść, która sprawiła, że zawrzało. Co stało się z naszym idealnym światem wysokich kręgów Nieba? Dlaczego ci wspaniali bohaterowie, których pokochaliśmy, tak strasznie się zmienili? Szczerze mówiąc, miałam wtedy wrażenie, że autorka z nami igra, pokazując nam ten dojrzalszy, tchnący brutalnym realizmem świat. Chyba miałam rację.
Fabuła... Ziemi zagraża niebezpieczeństwo ze strony tych, którzy mieli strzec ludzi, ukochane istoty Pana. Daimon Frey, Tańczący na Zgliszczach, Destruktor, narzędzie gniewu Jasności, waha się między wypełnieniem pozornie bezsensownego rozkazu Pana a otwartym buntem. Regent Królestwa, Gabriel i Razjel, Książę Magów, robią wszystko aby nie dopuścić do zagłady - jednak utrudnia im to nieoczekiwana zdrada jednego z przyjaciół. A w sam środek tego anielsko-diabelskiego burdelu wpada demon Asmodeusz, pan hazardu i rozpusty.
Zanim rozpłynę się w zachwytach, wytknę autorce i wydawnictwu dwie rzeczy. Pierwsza: tekst tylnookładkowy zniechęca do kupna książki - proponuję jednak nie eksperymentować i zostawić sprawę tym, którzy się na tym znają. Druga: infantylne skróty imion były niesamowicie wręcz irytujące. Dżib, Raz i Luc powinni zniknąć na rzecz Dżibrila, Razjela i Lucyfera. Raz na zawsze (i ku uldze fanów serii).
Jeśli o pozytywy chodzi, to najbardziej uderzyły mnie tysiące smaczków (chociażby w postaci nawiązań do Biblii i mitologii azteckiej...i kilku innych), wplecione przez autorkę w tekst z niesamowitą maestrią. Jestem pewna, że nawet przy piętnastym uważnym przeczytaniu będę znajdować coraz to nowe rzeczy. Czytało się też bardzo przyjemnie, choć językowo książka jest na bardzo wysokim poziomie i nie każdy czytelnik (szczególnie nie ten nieoczytany) zrozumie wszystkie co trudniejsze słowa - choć wcale nie jest to rzecz zła.
Fabuła jest pokręcona i żeby ją zrozumieć, trzeba przeczytać nie tylko pierwszy tom, ale i "Siewcę Wiatru", ba, nawet zbiór opowiadań "Żarna niebios" by się przydał. To niestety jest wada tego, że "Zbieracz" zajmuje trzecią i czwartą pozycję w cyklu Zastępy Anielskie.
Fabryce Słów należą się wielkie oklaski za sposób wydania książki. I twarda, i miękka oprawa są równie starannie wykonane (więc nie ma ryzyka, że tom się rozleci), a grafika okładkowa po prostu zwala z nóg - szczególnie jak się ją porówna z pierwotną wersją, zmienioną po fali protestów ze strony fanów. Jednak prawdziwe cudeńka kryją się w środku: część z nich można sobie obejrzeć na stronie wydawnictwa (linki z boku). Daniel Grzeszkiewicz wykonał kawał dobrej roboty.
Warto było czekać sześć lat na "Zbieracza Burz". Ale i tak mam nadzieję, że na następne części cyklu nie będę musiała czekać aż tak długo!
Zobacz recenzję książki: `Zbieracz Burz. Tom 2` w serwisie Albertus.pl
|